Ten tekst miał być zupełnie o czymś innym, ale jakoś nie daje mi spokoju jedno zdanie usłyszane na piątkowym MediafunLAB. Trochę przewrotnie spotkanie poświęcone mikroblogom zainspirowało mnie do napisania kilku słów o tym, że (jak usłyszałem) najcenniejszą dla reklamodawców daną jest numer telefonu.
Zastanawiam się, co tak cennego kryje się za posiadaniem numeru telefonu potencjalnego konsumenta i z jaką efektywnością takie dane są wykorzystywane przez reklamodawców. Ciekawi to tym bardziej, że chociaż korzystałem do niedawna z trzech numerów, to osobiście nigdy nie udało mi się trafić na kampanię, która byłaby interesująca, nienachalna i miała szansę na odniesienie pozytywnego skutku.
Z punktu widzenia reklamodawców, atrakcyjność numeru telefonu może z czasem zyskiwać na wartości - temu niewątpliwie sprzyja rozwój technologii. Jeszcze kilka lat możliwości ograniczały się do zatrudnienia telemarketera, który “obdzwaniał bazkę”. Teraz możemy wysyłać SMSy, MMSy, realizować kampanie, w których głos znanego lektora zachwala nasze produkty, możemy skorzystać z wyspecjalizowanych firm, których zastępy telemarketerów będą sprzedawały nasze usługi.

Największą jednak zaletą tego rodzaju danej jest coś, co określiłbym “prywatnością”. W końcu nasz numer telefonu nie jest ogólnodostępny, staramy się, aby nie miały go osoby przypadkowe, ani takie, z którymi niekoniecznie mamy ochotę rozmawiać. Z tego punktu widzenia numer telefonu to prawdziwy skarb. Tyle tylko, że zdecydowana większość osób, z tych samych względów jest przyzwyczajona, po pierwsze - do rozmów z ludźmi (a nie automatami), po drugie – z osobami znajomymi, po trzecie - rozmawia na znane i interesujące je tematy, i wreszcie po czwarte - może w dowolnej chwili, bez problemu zakończyć dany wątek, czy całą rozmowę.
Tymczasem reklamodawcy, którzy weszli w posiadanie naszego numer telefonu oferują:
- Możliwość wysłuchania w telefonie nagranej reklamy (to chyba domena telefonów stacjonarnych) - bodajże najsłynniejsza tego rodzaju akcja, to kampania wyborcza Kazimierza Marcinkiewicza - tysiące osób zrywających się w środku nocy po to, by wysłuchać obietnic, musiało zrobić wrażenie;
- Kontakt z konsultantami, którzy, najczęściej uzbrojeni w schematy rozmów i wiedzę ze sztuki ich prowadzenia, za swój cel zdają się mieć przede wszystkim nie przyjmowanie do wiadomości, że ktoś może nie mieć ochoty rozmawiać i nie być zainteresowany ofertą (”jak może Pan nie być zainteresowany skoro jeszcze nic nie powiedziałem co mamy do zaproponowania...“). Schematy nie są zbyt często zmieniane, więc z czasem łatwo przewidzieć, jaka będzie odpowiedź na każde nasze słowo. To bardziej upodabnia siedzącą po drugiej stronie osobę do maszyny, niekiedy wzbudzając w rozmówcy wyrzuty sumienia, że używa słów zamiast dźwięków wybierania tonowego,
- Wysyłanie wiadomości SMS - które niewiele różnią się od spamu i wykorzystywane są najczęściej do informowania o tym, jak wielkie spotkało nas szczęście, bo nasz numer właśnie teraz ma niepowtarzalną szansę na wygranie… i tu z reguły pojawia się lista nagród. Pomysłowość osób tworzących SMSy jest wielka, a cel jeden - za wszelką cenę skłonić użytkownika to tego, by odpisał na naszą wiadomość. Co się dzieje, gdy “połkniemy haczyk” i jakie są szanse na wygraną, można poczytać na blogach i w poczytnych tygodnikach.
Chętnie zapoznałbym się z badaniami pokazującymi skuteczność takich działań. Codziennie obserwuję osobę, której numer trafił do bliżej nieokreślonej bazy danych. Średnio odbiera kilka telefonów tygodniowo z ofertami, głównie instytucji finansowych. Na pewno wzrosła u niej znajomość oferty produktów finansowych - po kilku tygodniach potrafi w ciągu kilku sekund wymienić wszystkie produkty i usługi, którymi nie jest zainteresowana.. Tylko, że chyba jednak nie o to chodzi.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. O tym, jak bardzo doceniany jest telefoniczny kontakt z klientem, przekonałem się korzystając z infolinii swojego dostawcy internetu. Dzwoniąc na infolinię obsługi klienta najpierw przez ok. 4 minuty za pomocą przycisków na klawiaturze mogłem porozmawiać z automatyczną sekretarką. Następnie przez 15 minut oczekiwałem na połączenie z konsultantem. W przypadku infolinii sprzedażowej, na rozpoczęcie rozmowy z konsultantem czekałem niecałą minutę.












ciekawa dyskusja konsumentów odbierających te telefony reklamowe: http://forum.bts-gsm.eu/index.php?topic=29.0
Po drugie można szukać danych “od innej strony” - o to link do artykułu, w którym mówi się o wzroście 15% w branży telemarketingowej http://di.com.pl/news/26517,0,Telemarketing_-_odpowiedz_na_kryzys.html
a tutaj mimo wszystko trochę danych (z ubiegłego roku)
http://www.egospodarka.pl/34486,Telemarketing-zbyt-natarczywy-wg-Polakow,1,39,1.html
Na koniec historia z BOK pewnego operatora telefonicznego:
Miałem umowę na firmę na dwa lata, po pierwszym roku kiedy dzwoniłem po coś, Pani na infolinii powiedziała coś takiego: “Hej w naszej sieci mówimy po imieniu, Jestem IMIĘ… odparłem cześć jestem Arek”
I tak było prze jakiś czas po czym kiedyś dzwoniłem do nich i mówię: “Cześć, mam problem bo coś tam…” w odpowiedzi usłyszałem: “Nie mogę Panu pomóc ponieważ coś tam coś tam” (Panu??? - pomyślałem)
A najlepiej gdy ostatnio Obsługa Klienta próbowała się ze mną skontaktować rozmowa wyglądała w ten sposób: “Dzięń dobry czy to Pan Arkadiusz Legoń?” - Tak - Chcieliśmy Pana o czymś poinformować ale proszę podać kod - Nie pamiętam - to niestety nie możemy przekazać tego co chcemy przekazać - no to nie przekazujcie - a kiedy będzie Pan miał kod - nie wiem po co mi - kod jest na umowie, ma pan dostęp do umowy - nie wiem, mam, nie teraz - kiedy mogę zadzwonić… - ale o co chodzi? - niestety nie mogę powiedzieć - i tak przez tydzień:))) do skutku - chyba jednak są to dane na wagę złota, skoro można jednak osiągnąć skutek
Autor: areklegon dodano: 22 Październik 2009 13:32
niechciana rozmowa telefoniczna jest gorsza niż spam.
Autor: F dodano: 22 Październik 2009 17:20
To prawda!.. - taka niechciana rozmowa z mało błyskotliwym konsultatem to porażka. Chociaż, z drugiej strony, ZDARZA SIĘ że czasami potrafią czymś zainteresować i osiągnąć zamierzony efekt;)
Autor: MartaD dodano: 23 Październik 2009 11:01
Moje story: zadzwonil do mnie konsultant Orange i mówi że ma niewiarygodną wręcz ofertę dla mnie. Ja na to niech mi prześle ją mailem, a on że nie może bo to tajemnica handlowa ;) Najzabawniejsze w tym wszystmim jest to, że problemy z call center mają największe firmy, które teoretycznie powinny być benchmarkiem.
Autor: brum dodano: 23 Październik 2009 13:35
nica handlowa ;) Najzabawniejsze w tym wszystmim jest to, że problemy z call center mają największe firmy, które teoretycznie powinny być benchmarkiem.
Autor: Rafoo dodano: 29 Październik 2009 10:20