Kanał na YouTube http://www.youtube.com/user/TVGoldenSubmarine założyliśmy w marcu 2009. Zadebiutowaliśmy filmem z imprezy integracyjnej. Według Arka naszego dyrektora ds. strategii - imprezy integracyjne odpowiadają na bardzo pierwotny insight. Po pół roku obecności filmu w internecie możemy to potwierdzić :) przy użyciu narzędzi dostępnych na YouTube. Z analizy można wyciągnąć ciekawe wnioski, przydatne w tworzeniu reklam wideo i doboru grup docelowych.
Film z imprezy integracyjnej z 2008 roku obejrzało 670 osób. I jest to film, który przyciągnął największą uwagę widzów z wszystkich opublikowanych przez nas filmów (blisko 100% - czerwony prostokąt na wykresie). Sądzę, że każdy nasz klient czy osoba z konkurencji będące na naszym profilu chciały zobaczyć - jak się bawi GoldenSubmarine w terenie. Według wykresu przez cały czas trwania filmu użytkownicy oceniają go jako przebój! A uwaga odbiorców jest maksymalna! Wręcz ideał jeżeli chodzi o film :)

Zobacz film: http://www.youtube.com/watch?v=Snr8p9ICwyg
A tutaj przykład filmu, który nie zyskał tak wysokiej oceny i ma stosunkowo płaską krzywa.

Zobacz film: http://www.youtube.com/watch?v=bnbATmQlCxA
Jest to wideo kartka wysyłana przez nas na święta wielkanocne 2009 do naszych klientów. Obejrzało ją ponad 2100 osób. I jak widać przyciągnęła uwagę odbiorców. Skąd taka płaska krzywa i takie średnie oceny? Po analizie statystyk okazało się, że film był obejrzany drogą viralową przez 500 odbiorców - byli to w głównej mierze nasi klienci i kontrahenci powiadamiani mailem. Ale 2/3 wszystkich odwiedzających stanowią użytkownicy serwisu joemonster.org na którym film został zamieszczony w formie ciekawostki. Ich wpływ widać wyraźnie na wykresie grupy wiekowej, gdzie mamy do czynienia z całym przekrojem wiekowym. Taki rozkład znacznie odbiega od rozkładów innych naszych filmów, gdzie praktycznie wszyscy ich odbiorcy znajdują się w przedziale 18 - 34.
I moim zdaniem to w głównej mierze odbiorcy spoza grupy docelowej zaważyli na tak niskiej ocenie filmu - ponieważ tak na prawdę nie byli oni nim zainteresowani i opuszczali go w marę szybko. Tak wiec krzywa powyżej jest wypadkową krzywej dużego zainteresowania naszych klientów i kontrahentów (bardzo dużo ciepłych słów na temat tego filmu trafiło do nas) i praktycznie braku zainteresowania ze strony pozostałych odbiorców.
Ale skąd takie chłodne przyjęcie początku naszego filmu promocyjnego - który był wysłany do klientów?

Zobacz film: http://www.youtube.com/watch?v=TcNt6mlRfmc
I znowu z pomocą przychodzą statystyki. Film obejrzało ponad 1000 osób w przeciągu tygodnia. Jest to niezły wynik. Okazało się, że nasz film został zamieszczony na blogu: http://zjadamyreklamy.blox.pl/2009/10/Inne-ale-podobne.html We wpisie autorka bloga zasugerowała, że nasz film i film konkurencji są do siebie podobne. Z tego źródła film obejrzało ponad 500 osób. A żeby wyrobić sobie zdanie wystarczyło obejrzeć tylko kilka sekund - wiec stąd tak duży odsetek osób, które szybko opuściły film - przez co uzyskał słabą ocenę początku.
Za pomocą funkcji Hot Spot (w wersji polskiej Ciekawe miejsca) udostępnionej w ramach statystyk można też zobaczyć co interesuje ludzi oglądających film. Poniżej wykres wideo case study przedstawiającego kampanie promocyjną stworzoną dla firmy Kotlin. Widać wyraźny wzrost zainteresowania w momencie kiedy podajemy efekty kampanii. Co oznacza, że w tym momencie oglądający przewijali film, żeby tą scenę zobaczyć jeszcze raz.

Zobacz film: http://www.youtube.com/watch?v=19-ugSsIiMk
Narzędzia udostępnione przez YouTube w prosty sposób pozwalają na badanie jakości filmu. Sami usunęliśmy filmy zrobione ponad 3 lata temu, ponieważ były nisko oceniane. W którym momencie tracimy kontakt z użytkownikiem, co go interesuje to informacje, które pomagają robić filmy lepiej dostosowane do potrzeb internetu. Narzędzie to może również być przydatne przy badaniu reklam nie tylko telewizyjnych “puszczonych” na YouTube ale również wideo tworzonych specjalnie na potrzeby internetu.













Grzegorz jestem pod dużym ważeniem możliwości analizy danych dotyczących YouTube - cała kwestia oczywiście w interpretacji, to znaczy, że trzeba się “otrzaskać” pracując z tym nowym źródłem danych, by znaleźć pewne prawidłowości i wyciągać poprawne wnioski. Oczywiście ważne jest by mieć pełen wgląd do tego gdzie ten film występuje, jak jest promowany, czy ma jakiekolwiek wsparcie i jaka jest aktualnie wrażliwość na dany temat (tytuł filmu może wygenerować oglądalność bez niczego - wystarczy (skoro mowa o pierwotnych insightach) wpisać w tytule jakoś słowa: “sex i wszystkie pochodne)
Ja zastanawiam się na ile tak “wrażliwy” kanał może być źródłem miarodajnych wskazówek - wielokrotnie przekonałem się, że myślisz, że film to “torpeda” i okazuje się, że wogóle nie generuje oglądalności, a na drugi dzień wyskakuje jakiś “Jozin z bazin”, a na następny dzień jest o nim głosno w TVN!
Jedną z takich “torped”, na które liczyłem podczas ostatnich świąt wielkanocnych były pewne życzenia, które rozesłałem znajomym (nie miałem czasu na przygotowanie swoich) - i patrze dzisiaj, a tu tylko 257 wejść - oto filmik na który liczyłem swego czasu http://www.youtube.com/watch?v=eQo1DOf87ls
Autor: Arek dodano: 13 Październik 2009 10:03
@Arku
Jeżeli chodzi o virale to polecam badania Riley’a Crane’a
Za MediaRunem
“Badania przeprowadzone przez Riley’a Crane’a - fizyka z Uniwersytetu Kalifornijskiego, pokazały, że nawet filmy rozprzestrzeniające się na zasadzie wirusa, które - przynajmniej teoretycznie - powinny charakteryzować się nieprzewidywalnością i pewną dozą chaotyczności, można ująć w postaci matematycznych modeli. Na potrzeby swoich badań Crane podzielił youtube’owe produkcje na trzy kategorie. Do pierwszej zakwalifikował tzw. “śmieci”, które przypadkowo przyciągają uwagę internautów. Takie filmy triumfy święcą jedyni przez krótki okres czasu
, gdyż - jak stwierdził fizyk - nie wywołują procesów społecznościowych i nie generują “instynktu stadnego”.
Drugi typ to “virale”, które rozprzestrzeniają się po sieciach społecznościowych ze skutecznością
godną prawdziwego wirusa. Zwykle odbywa się to za pomocą
blogów, maili, linków itp. Jako przykład takiego działania Crane przywołał trailer filmu o Harrym Potterze. Ostatnim sklasyfikowaną przez badacza kategorią są “filmy jakościowe”. Charakteryzują się one wysokimi skokami popularności w pierwszym okresie rozprzestrzeniania, później jednak popularność takich produkcji spada niemalże do zera. Do tego segmentu zaliczono np. nagrania tsunami w południowowschodniej Azji z 2004 roku.”
http://wiadomosci.mediarun.pl/news/30057,Viral_jak_trzesienie_ziemi?,tagi,group2
Autor: Grzegorz Krzemień dodano: 15 Październik 2009 15:02