Kampania „The Best Job in the World” to dla jednych synonim sukcesu medialnego, dla innych – spełnienie marzeń o łatwym i przyjemnym zarobku w sprzyjających okolicznościach przyrody. Zarówno jednym, jak i drugim trudno się zresztą dziwić – o ile o słodkim lenistwie na rajskiej wyspie każdy marzył nie raz, o tyle nie każdy wpada na pomysł, aby na ten „zglobalizowany insight” z sukcesem odpowiedzieć.
Można więc śmiało stwierdzić, że pod wieloma względami australijska kampania słusznie została zamknięta w szufladce z napisem „sukces”. Nie zmienia to jednak faktu, że szuflad może być więcej, a inne, dotąd pomijane w ocenie kampanii względy, ze strategicznego punktu widzenia mogą okazać się ważniejsze. więcej












