W nawiązaniu do dyskusji, które ostatnio toczą się o tym, czy technologia AR jest fajna czy nie jest fajna i kiedy rzuci marketerów do stóp agencji, które mają z nią coś wspólnego – chciałbym przedstawić moją opinię. Na początek – jestem wielkim entuzjastą możliwości, jakie daje rzeczywistość rozszerzona. Technologia ta przybyła do nas z przyszłości i już w 1991 objawiła się w filmie „Terminator 2” :) http://www.youtube.com/watch?v=olXilz8r4uU
Źródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Co-widzi-Terminator-co-wie-o-nas-lodowka-2253582.html więcej
Współautorem tekstu jest Magda Kurylak – junior strategic manager GoldenSubmarine.
Czy przy użyciu kartki papieru i kamery internetowej można stworzyć wirtualne laboratorium fizyki? Jak zmienić mało porywające lekcje geometrii w fascynującą interaktywną zabawę? Sprawdziliśmy na własnej skórze – szkolna lekcja może być równie ciekawa, co klasowy wypad do kina… nawet na „Avatara”.
Już wkrótce coraz popularniejsze „filmowe science fiction” będzie miało szansę wyjść na nasze ulice, zderzając ekranową fikcję z rzeczywistością. Wszystko za sprawą tzw. rozszerzonej rzeczywistości, o której zrobiło się szczególnie głośno w 2009 roku, a której potencjał wydaje się niczym wyobraźnia – nieograniczony.
Technologia, którą prezentujemy w filmie nazywa się augmented reality po polsku rzeczywistość rozszerzona. Rozszerzona dlatego, że na pochodzący z kamery obraz świata rzeczywistego oprogramowanie nanosi dodatkowe elementy, tworząc nowe rozszerzone środowisko do eksperymentowania.