Kochany Tata, świetny Kumpel i doskonały Project Manager. A do tego prawdziwy mistrz maili, zdzwonek i trudnych projektów. Popularny Rajsiu obchodzi właśnie dekadę w Goldenach!
Tytuł ostatniej części filmowych przygód bohatera, który zainspirował grafikę Mateusza, brzmiał „Dr Strange w multiwersum obłędu”. No cóż, pasuje to do niego idealnie. Jego praca Project Managera to nieustanne lawirowanie między potrzebami i rozwiązaniami. To negocjacje z kreatywnymi i klientami. Na dziś. Na jutro. Na wczoraj. Co w tym najlepsze? Praktycznie nie ma chyba osoby, która by nie lubiła Mateusza. Jak on to robi? To żadne w sumie czary. Po prostu wystarczy go lepiej poznać.

Ilustracja autorska Bogumiły Pepasińskiej.
Mateusz przywędrował do warszawskiego biura jeszcze na Grzybowską.
W firmowej zakładce Who is Who zachował się wciąż jego wpis z pierwszych dni – „Mam na imię Mateusz. Jestem nowym stażystą w dziale obsługi klienta. Bardzo mi miło, że mogę dołączyć do zespołu GoldenSubmarine :)” – można przeczytać w profilu Mateusza. (Tak tak, ten uśmieszek też tam był!). Ach ileż tu entuzjazmu. Ile radości i pozytywnego podejścia. Dziś, po dekadzie w branży i setkach godzin spędzonych na obsłudze technicznych, często skomplikowanych projektów, nadal da się u niego znaleźć tę iskrę. Szalony? Nieee, to właśnie cały Rajsiu.
Ale wróćmy do początków. Staż szybko zmienił się w „zaczepienie na dłużej”. A potem przyszły kolejne zmiany i coraz większe obowiązki. Dziś, po 10 latach, jako Project Manager obsługuje jednych z najważniejszych klientów na Złotym Pokładzie, zarażając naokoło wszystkich swoim spokojem i rozwagą.
A co po godzinach? Często możemy go spotkać gdzieś w trasie, między rodzinną Bydgoszczą i Warszawą. Albo i dalej. Bo jedną z jego pasji jest podróżowanie na inne kontynenty. Kolejne zainteresowania łatwo odgadnąć – w końcu Mateusz pochodzi z miasta Tomasza Golloba i Zbigniewa Bońka. Żużel i piłka to dwa sporty, które wciąż kocha oglądać i uprawiać. Wspiera całym serduchem żużlową Polonię i piłkarskiego Zawiszę. Samemu też mu się zdarza coś kopnąć na boisku. Mateusz czaruje przeciwników w jednej z amatorskich lig w Warszawie. Oby kontuzje omijały!
Mateusz lubi też wpadać na koncerty. W wolnych chwilach chętnie odpala muzykę z winyli. Największą jednak pasją Mateusza jest jednak chyba… jego rodzina. Wraz ze swoją partnerką wychowuje małą córeczkę, a wkrótce, i mam tu nadzieję, że nie zdradzam wielkiej tajemnicy, w jego życiu pojawi się wkrótce i druga mała Rajsiówna. Gratulacje!
Fajnie, że z nami jesteś, Tyfusie ;)





