Karta ZłotegoKalendarza na przyszłoroczny wrzesień już gotowa. Co w alternatywnej rzeczywistości zobaczyła Bogumiła Pepasińka, nasza graphic designerka? Przekonajcie się sami.
Zapraszamy na wywiad z autorką, w którym podpytaliśmy o jej inspiracje, wybraną technikę, ukryte znaczenia i skąd się wziął tytuł „Byle do wiosny”? Miłej lektury!

1. Bogumiło, co zainspirowało Cię do stworzenia tej ilustracji?
Pracę nad Złotym Kalendarzem każdego roku zaczynam od przeanalizowania zjawisk przyrody, które są charakterystyczne dla ilustrowanego miesiąca. Tak było również w tym przypadku. Przypomniało mi się, że mniej więcej od września wiele gatunków ptaków występujących w Polsce odlatuje na zimę w cieplejsze rejony. Uznałam to za doskonały punkt wyjścia.
Tematem w tym roku była „alternatywna rzeczywistość”, więc zastanawiałam się, co w tej realnej mogłoby łączyć ptaki z czymś nierzeczywistym, baśniowym, co mogłoby tworzyć z nimi mikroświat, funkcjonujący obok nas, ale niedostępny dla ludzkich oczu.
2. Jakie jest przesłanie Twojego dzieła?
Chciałabym, żeby wrześniowa karta przypominała oglądającym, że może i za moment będzie trzeba zapalać światło o 16:00, no ale przynajmniej na ścianie wisi ładny Kalendarz.
A tak na serio – moją intencją było wyprowadzenie widza z prozy życia i pokazanie mu, że niewiele może dzielić nasz codzienny świat od magii. Może wychodząc do pracy każdego dnia, mijasz drzewo, w którym mieszkają małe, pilnujące porządku w przyrodzie elfy? Może te elfy przywiązują się emocjonalnie do kretów, wiewiórek czy ptaków? Może jest im smutno, gdy żegnają się z kolorowym dudkiem na całą zimę? Kto wie?
3. Jak przebiegał proces twórczy od pomysłu do finalnej wersji?
Moje ilustracje są dość drobiazgowe, dlatego proces twórczy przebiega długo. Na początku szukam opisanej wcześniej inspiracji – zwykle w świecie przyrody. Zależy mi, aby obrazek miał jakieś wyraźne konotacje z tym, co faktycznie dzieje się w danym miesiącu.
Kiedy już wpadnę na trop i wiem, co chcę przekazać, kreślę w szkicowniku małe, bardzo schematyczne pomysły na kompozycję: próbuję ustalić jakie elementy musi zawierać ilustracja i rozmieścić je względem siebie tak, żeby całość przyciągała wzrok.
Kolejny, najdłuższy etap całego tego procesu, to dokładny szkic, który tworzę ręcznie na kartce formatu A3. Gotowy szkic wykańczam cienkopisami, a następnie skanuję w wysokiej rozdzielczości i koloruję cyfrowo. Uwielbiam odręczne rysowanie, ale praca w takiej technice czasem rozciąga się na kilka tygodni, dlatego stosuję ją jedynie przypadku, gdy wiem, że mam pełną dowolność i swobodę tworzenia. W Złotym Kalendarzu tak właśnie jest.
4. Jakie emocje i znaczenia ukryłaś w tej ilustracji?
Nostalgię, tęsknotę, nieuchronne poczucie przemijania i – w związku z tym – straty. A także obietnicę „lepszego jutra” związaną ze świadomością cykliczności zjawisk.
5. Jakie techniki i narzędzia wykorzystałaś przy tworzeniu tej pracy?
Moje top 3 czynności do robienia w życiu to spanie, jedzenie i odręczne rysowanie. Jeśli tylko mam możliwość i odpowiednio dużo czasu, to rysuję analogowo. Dlatego w ilustracjach do Złotego Kalendarza, gdzie nie wisi nade mną widmo 35685 poprawek (pozdrawiam wszystkich grafików), na pierwszym etapie używam tradycyjnych technik i narzędzi – kartki, ołówka, gumki, cienkopisów i markerów.
Tworzenie drobiazgowego lineartu na papierze to bardzo wyciszający, wręcz medytacyjny proces. Karta w czerni i bieli powstała odręcznie, a następnie, za pomocą skanera, przeniosłam ją na ekran komputera, gdzie cyfrowo nałożyłam kolor oraz przygotowałam całość do druku.
6. Co daje Ci praca twórcza?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, bo to część mojego życia taka sama jak oddychanie. Traktuję rysowanie jak jeden z moich procesów życiowych. Nic mnie do tego wyjątkowo nie napędza – po prostu ciężko byłoby mi żyć bez bazgrania.
7. Czy są artyści, którzy szczególnie Cię inspirują?
Bardzo interesuje mnie komiks, dlatego po godzinach śledzę przeróżnych twórców i twórczynie tego medium. Prawdopodobnie z tego właśnie poletka czerpię najwięcej inspiracji. Z polskich nazwisk szczególnie inspirują mnie prace Marianny Strychowskiej, Igora Wolskiego, Michała Śledzińskiego, Tomasza Grządzieli, Jakuba Rebelki. Długo by wymieniać, bo nasz rodzimy rynek tworzących komiks obfituje w naprawdę utalentowanych ludzi. Jeśli chodzi o rysowników zza granicy, szczególne miejsce w moim sercu zajmują Tim Sale, Don Rosa i Kim Jung Gi.
8. Czym dla Ciebie jest udział w ZłotymKalendarzu?
Przede wszystkim świetną, twórczą zabawą! I to jeszcze taką, z której wynika przy okazji coś dobrego, ponieważ dochód ze sprzedaży Złotego Kalendarza przeznaczamy na cele charytatywne.
9. Czy masz ulubioną kartę z poprzednich edycji kalendarza?
Ciężko wybrać jedną pracę spośród tak wielu cudownych ilustracji, ale jeśli mam wskazać taką, która zapadła mi w pamięć najmocniej, to byłaby to wrześniowa karta Uli Bąk z Kalendarza na 2023 rok. To była edycja, w której inspirowaliśmy się utworami muzycznymi, a Ula wzięła wtedy na tapet „passepied” Jeana-Michela Blais i skomponowała niezwykle poetycki i pełen emocji jesienny świat.
10. Za chwilę kolejna utalentowana osoba zacznie tworzyć kolejną kartę ZłotegoKalendarza. Jaką jedną wskazówkę jej podarujesz?
Puść wodze fantazji i idź za swoją artystyczną intuicją, bo czasami pierwsza myśl, jaka wpadnie Ci do głowy, jest najważniejszą wskazówką do dalszej pracy. A poza tym pamiętaj, żeby myć zęby co najmniej dwa razy dziennie.
===
Ile to się można dowiedzieć od autorów – Bogumiła, dzięki!
A my przypominamy – ta ilustracja oraz 11 pozostałych znajdą się w ZłotymKalendarzu na 2026 r., który będzie dostępny do kupienia już niebawem! Jak co roku cały dochód ze sprzedaży przekażemy na konto fundacji wspierającej zdrowie psychiczne dzieciaków i młodzieży.


