Polska gospodarka przez ostatnie 35 lat wykonała ogromny skok. Nauczyliśmy się działać efektywnie, współpracować z międzynarodowymi firmami, zdobywać kontrakty i konkurować jakością. Pytanie brzmi, czy model, który doprowadził nas do obecnego miejsca, wystarczy również na kolejne dekady.
O tym rozmawiałem z Mateuszem Grzeszczukiem w podcaście „Rzecz o geopolityce” Rzeczpospolitej. Punktem wyjścia była premiera nowego wydania „Własnej firmy krok po kroku”, ale rozmowa szybko przeszła do szerszego pytania o przyszłość polskich przedsiębiorstw.
Czas przestać być tylko dobrym podwykonawcą
Przez lata jedną z przewag polskich firm była umiejętność dostarczania dobrych produktów i usług przy kosztach niższych niż w Europie Zachodniej. Nauczyliśmy się procesów, jakości, zarządzania i współpracy z dużymi międzynarodowymi organizacjami.
Ten etap powoli się jednak kończy. Wynagrodzenia rosną, co jest naturalnym skutkiem rozwoju gospodarczego, a konkurowanie przede wszystkim kosztami będzie coraz trudniejsze. Kapitał szukający wyłącznie tańszego miejsca produkcji zawsze może przesunąć się dalej.
Kolejny krok powinien więc polegać na budowaniu skali i przesuwaniu polskich firm wyżej w łańcuchu wartości. Mamy już produkt, kompetencje i jakość. Teraz potrzebujemy częściej sprzedawać je pod własną marką, zamiast pozostawać anonimowym producentem lub podwykonawcą dla firm z Zachodu.
Potrzebujemy polskich marek
Polska ma silne firmy w wielu branżach – od meblarstwa i produkcji okien po żywność, technologie i przemysł. Problem polega na tym, że końcowy klient bardzo często nie wie, że korzysta z produktu stworzonego właśnie przez polską firmę.
Budowanie marki nie jest więc dodatkiem do produktu. To sposób na zatrzymanie większej części tworzonej wartości. Jeżeli potrafimy coś dobrze wyprodukować, kolejnym krokiem powinno być zbudowanie wokół tego własnej historii, rozpoznawalności i pozycji na zagranicznych rynkach.
W rozmowie pojawił się również temat sukcesji. Pokolenie przedsiębiorców, które budowało swoje firmy po transformacji, stopniowo przekazuje je dalej. Nowe pokolenie ma często inne doświadczenia, szerszą perspektywę międzynarodową i większą świadomość znaczenia marki. To może być jeden z elementów, który pomoże polskim przedsiębiorstwom wykonać kolejny krok.
Średnie firmy są mniej medialne, ale to one budują gospodarkę
Dużo mówi się dziś o startupach, jednorożcach i spektakularnych historiach szybkiego wzrostu. Tymczasem fundamentem gospodarki pozostają tysiące małych i średnich przedsiębiorstw, które codziennie zatrudniają ludzi, płacą podatki, szkolą pracowników i stopniowo budują swoją pozycję.
W rozmowie wróciliśmy do pytania, czy kapitału i uwagi nie warto częściej kierować właśnie w stronę firm, które przeszły już weryfikację rynku. Mają klientów, produkt, know-how i ludzi, a dodatkowy kapitał może pozwolić im wejść na kolejny poziom rozwoju.
Osobnym wyzwaniem pozostaje współpraca między przedsiębiorcami. Jeśli polskie firmy chcą budować większą skalę i wspólnie realizować coraz bardziej złożone projekty, potrzebują również większego zaufania i zdolności działania w konsorcjach, partnerstwach i długoterminowych relacjach.
Kolejna zmiana właśnie trwa
Na końcu rozmowy pojawił się także temat sztucznej inteligencji. Traktuję ją przede wszystkim jako kolejny przełom technologiczny, podobny w swojej naturze do pojawienia się internetu. Takie momenty z jednej strony podważają istniejące modele biznesowe, a z drugiej otwierają przestrzeń dla nowych firm i nowych sposobów działania.
Nie wiemy jeszcze, jak poszczególne branże będą wyglądały za pięć lat. Wiemy natomiast, że firmy, które potrafią szybko wykorzystać zmianę technologiczną, mogą w takich momentach zbudować przewagę nad znacznie większymi konkurentami.











