Panda wielka spokojnie i z dużą dawką luzu wdrapała się na czerwcową kartę kalendarza, zachęcając, by od czasu do czasu rzucić wszystko i się zrelaksować. Dlaczego takie przesłanie wybrała dla nas Bogumiła „Bozia” Pepasińska, utalentowana Graphic Designerka w swojej ilustracji „Bambusowa medytacja”? Przeczytaj wywiad z autorką, łapiąc zasłużony oddech.

Bozia, co jest Twoim wewnętrznym zwierzęciem?
Spośród kilku mocnych kandydatów wybrałam pandę wielką, nazywaną potocznie „bambusowym niedźwiedziem”. Podobnie jak panda jestem na co dzień dość niezdarna – a to walnę głową o szafkę, kiedy sięgam po kubek, a to uderzę małym palcem o komodę. Lubię długo spać i godzinami oddawać się aktywnościom niemającym żadnego sensu – zupełnie jak te dziwne dwukolorowe misie. Poza tym mam kiepską pamięć i permanentnie podkrążone oczy. Podobno pandy, tak jak inne niedźwiedzie, posiadają układ pokarmowy dostosowany do stylu życia drapieżnika, ale jedzą tylko bambus, bo nie chce im się polować. W związku z tym pochłaniają dziennie ponad 40 kilo bambusa, żeby w ogóle mieć na cokolwiek energię. Ja co prawda jem różne źródła białka, ale kiedyś przeczytałam, że jeśli usmażysz liście klonu, to będą nadawać się do jedzenia dla człowieka. Ta perspektywa wydała mi się niezwykle kusząca.
Z innych podobieństw – pandy są nieprzystosowane do życia, ale za to bardzo zabawne, więc dobrzy ludzie wokół pomagają im przetrwać. Pozdrawiam z tego miejsca wszystkich moich cudownych przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć.
Co takiego ciekawego możemy odkryć w Twoim dziele?
Byłoby dobrze, jeśli patrząc na czerwcową kartę, zobaczylibyście chwilę spokoju. Minutę oddechu pośród roślinności i promieni zachodzącego słońca. Być może taki moment przytrafia Wam się czasem przy jakiejś ciekawej lekturze – komiksu lub książki. Zawsze staram się złapać choć jeden zupełnie bezmyślny kwadrans w ciągu dnia. Życzę ich więcej i Wam i sobie. Ta ilustracja ma przypominać o tej codziennej dawce higieny umysłu. Nawet jeżeli spokój pandy wynika z posiadania jednej komórki mózgowej, to i tak może być dla nas inspiracją w tym zabieganym świecie.
Jakich graficznych rozwiązań użyłaś przy tworzeniu?
ZłotyKalendarz to jedna z niewielu przestrzeni, gdzie mogę swobodnie stosować swoją ulubioną mieszaną technikę. Wymaga to sporo czasu, dlatego zazwyczaj nie używam jej w codziennej pracy. Zaczynam od drobiazgowego rysunku ołówkiem na formacie A3, który wykańczam czarnym tuszem, czyli 80% pracy wykonuję za pomocą mediów tradycyjnych. Następnie skanuję pracę w wysokiej rozdzielczości, poddaję plik odpowiedniej obróbce i dodaję kolory w programie graficznym. Moim zdaniem analogowa kreska ma unikalną moc i dynamikę, dlatego tam, gdzie to możliwe, wykorzystuję tradycyjny rysunek. Cieszę się, że formuła ZłotegoKalendarza na to pozwala.
Jaki masz sposób na obudzenie w sobie wewnętrznego zwierzęcia?
To proces składający się z kilku pędów emocjonalnego bambusa. Zwykle jest tak, że muszę posłuchać czegoś kreatywnego, popatrzeć na innych inspirujących mnie ludzi, a potem poleżeć i pomyśleć o niebieskich migdałach, żeby „coś” się we mnie obudziło, wytrąciło z codzienności i wepchnęło na kreatywną ścieżkę myślenia. Ostatecznie najczęściej pobudza mnie do działania chęć oderwania się od rzeczywistości i popłynięcia do własnego wewnętrznego świata. Wieczorami, przy ulubionej muzyce, podcastach albo innym jutubku.
Czym dla Ciebie jest udział w projekcie ZłotyKalendarz?
Niezmiennie świetną zabawą i okazją do rysunkowego szaleństwa w służbie szczytnym celom. Byłam obecna w tym projekcie od samego początku, za co jestem ogromnie wdzięczna, bo to wspaniała przygoda. Od pierwszej edycji moje podejście do ZłotegoKalendarza nie uległo zmianie, bo fajnie jest rysować ładne rzeczy i jednocześnie robić za ich pomocą coś dobrego.
Za chwilę kolejna osoba zacznie malować swoją kolejną kartę ZłotegoKalendarza. Jaką wskazówkę jej podarujesz?
„Go get ’em, tiger.”
Na koniec poczarujmy! Wymyśl zaklęcie, które chciałabyś rzucić za każdym razem, kiedy jesteś w goldenowym biurze ;)
Hokus pokus, czary mary, biorytmus repero! Mój zegarze biologiczny, działaj proszę jak u normalnych ludzi.
Mamy nadzieję, że zadziałało i w zgodzie z wewnętrznym rytmem przypominamy, że wszystkie grafiki będzie można kupić w formie wyjątkowego ściennego ZłotegoKalendarza już pod koniec roku. Zyski ze sprzedaży jak co roku przeznaczymy na wsparcie fundacji, która wspiera zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży.


