Kot czy królik? A może jedno i drugie? Październikowa karta ZłotegoKalendarza 2027 zagląda w lustro i przypomina, że nie zawsze musimy wybierać jedną wersję siebie. „W odbiciu” Alicji Waśkiewicz to opowieść o dwóch naturach, które zamiast ze sobą walczyć, całkiem dobrze się uzupełniają. Przeczytajcie wywiad i zobaczcie, co można odkryć po drugiej stronie lustra.
Alicjo, co jest Twoim wewnętrznym zwierzęciem?
Miałam problem z ostatecznym wyborem zwierzaka. Dlatego w mojej pracy pojawiły się dwa. Są nimi kot i królik.
Gdy przyglądam się sobie, odczuwam pewien dualizm. Ta moja natura trochę przeciwstawia się sama sobie i składa się z niezależnych cech. Z jednej strony mam potrzebę bycia w stadzie – a króliki to zwierzęta stadne – z drugiej kocham zaszywać się w czterech kątach swojego mieszkania i wylegiwać na ulubionej kanapie.
Tak jak koty jestem terytorialna i odczuwam mocną potrzebę przynależności do jakiegoś miejsca, podczas gdy inna część mnie lubi eksplorować i skakać po łąkach i lasach. Oba zwierzaki mają też cechy wspólne – to świetni obserwatorzy o wyczulonych zmysłach.
Lusterko jest symbolem przyglądania się sobie i może też szukania odpowiedzi na to, kim właściwie się jest. Te wyostrzone zmysły i niezależność to chyba w ogóle cechy ludzi, którzy coś tworzą. Tak przynajmniej sobie myślę.

Co takiego ciekawego możemy odkryć w Twoim dziele?
Mam nadzieję, że każdy odbiorca odkryje coś dla siebie, być może coś, czego w ogóle nie zakładałam.
Myślę jednak, że forma tego przyglądania się sobie jest taką oczywistą nieoczywistością. To moment, w którym można spojrzeć na siebie inaczej, z innej perspektywy, z pewnym zaskoczeniem. I dać sobie przyzwolenie na to, że można odkrywać w sobie nowe cechy.
Jakich graficznych rozwiązań użyłaś przy tworzeniu?
Pierwszy etap tworzenia ilustracji jest u mnie zawsze analogowy. Tworzę prace przy pomocy tradycyjnych technik – kartki papieru, ołówka, kredek czy pisaków.
Lubię prace mocno rysunkowe, z podkreśloną kreską. To czas, kiedy mogę oderwać się od ekranów i urządzeń elektronicznych oraz przełożyć na papier wszystko to, co mam w głowie.
Zaczynam od bardzo prostych, często chaotycznych szkiców, które potem składam w całość. Na tej podstawie tworzę właściwą pracę. Oczywiście finalnie wrzucam rysunek do komputera i nadaję mu ostateczny szlif.
Jaki masz sposób na obudzenie w sobie wewnętrznego zwierzęcia?
Mam jeden sprawdzony rytuał, który pomaga mi rozbudzić kreatywność. Jest nim absolutna cisza i światło nocnej lampki.
Czekam, aż zapadnie noc i wszyscy moi domownicy zasną. Lubię ten moment. Pozwala mi otworzyć głowę, zajrzeć do środka i po prostu zacząć szkicować oraz zapisywać wszystko, co przychodzi mi na myśl podczas pracy nad danym tematem.
Przeglądam też ilustrowane książki dla dzieci, których mam całkiem sporo, albumy i picturebooki. Jestem w tych rytuałach bardzo offlinowa. Co oczywiście nie oznacza, że nie zaglądam na Instagram czy Pinterest, bo tam również podglądam to, co robią inni.
Czym dla Ciebie jest udział w projekcie ZłotyKalendarz?
Mam okazję już po raz trzeci stworzyć ilustrację do ZłotegoKalendarza. Każda możliwość pokazania swojej pracy w tym projekcie to dla mnie wyróżnienie i powód do dumy.
Świadomość, że swoją ilustracją przyczyniam się do szerzenia dobra i pomagania w tak szczytnym celu, jest budująca. Cieszę się, że mogę być częścią tak pięknego projektu.
Za chwilę kolejna osoba zacznie malować swoją kartę ZłotegoKalendarza. Jaką wskazówkę jej podarujesz?
Bądź zawsze w zgodzie ze sobą i ciesz się wolnością – i dowolnością – w tworzeniu pracy tak, jak lubisz. Niech będzie to dla Ciebie super frajda!
Na koniec poczarujmy! Wymyśl zaklęcie, które chciałabyś rzucić za każdym razem, kiedy jesteś w goldenowym biurze ;)
Stoliczku, nakryj się! Wypowiedziane w nadziei, że na stole kuchennym będzie małe co nieco.
Na takie zaklęcie chętnie spojrzelibyśmy przychylnym okiem. Najlepiej dwa razy – raz kocim, raz króliczym. A „W odbiciu” wraz z pozostałymi ilustracjami będzie można kupić pod koniec roku w formie ZłotegoKalendarza 2027.
Cały zysk ze sprzedaży tradycyjnie przekażemy fundacji wspierającej zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Bo czasem warto przyjrzeć się sobie z innej perspektywy – a przy okazji zrobić coś dobrego dla innych.











































































































