Kwiecień plecie, a Adam Furmańczak serwuje nam na pocieszenie piękną ilustrację. Oto „Hanging in there”, czyli leniwiec, który przypomina, że work-life balance naprawdę jest możliwy. Nie wierzysz? Przeczytaj nasz wywiad z autorem kwietniowej karty ZłotegoKalendarza.
Adam, co jest Twoim wewnętrznym zwierzęciem?
Zdecydowałem się na leniwca trójpalczastego. Muszę przyznać, że były to poszukiwania długie i żmudne. Zdecydowanie najtrudniejsza część projektu, bo żadne ze zwierząt nie pasowało do mnie w 100%. Przy ostatecznym wyborze posiłkowałem się “psychotestem” rodem z czasopism dla nastolatków, który stworzył dla mnie niezwaodny ChatGPT. Miłość do snu, niska reaktywność, ostrożność i dostosowanie do środowiska przez względne lenistwo – to, proszę państwa, jestem ja!

Co ciekawego możemy odkryć w Twoim dziele?
Jak wspomniałem wcześniej – kocham sen. Potrafię spać wszędzie i o każdej porze dnia. Sen buduje mój spokój i balans, pomaga właściwie podejmować decyzje (dobrze czasem z niektórymi się przespać). W mojej karcie kalendarza chciałem ukazać balans, spokój i harmonię, jaką mi daje sen.
Jakich graficznych rozwiązań użyłeś przy tworzeniu?
Cały proces zawsze zaczynam od szkicu. Staram się, by już na wstępie całość była dobrze ułożona kompozycyjnie, z uwzględnieniem nawet najdrobniejszych detali. Później to już tylko zabawa w Illustratorze, dokładnie obrysowanie wcześniejszego szkicu i obranie mocnej kolorystyki, która odbiorcy pozwoli się skupić na tym, co dla mnie najważniejsze. Przy tym projekcie zajęło mi to jakieś 14-15 h.
Jaki masz sposób na obudzenie w sobie wewnętrznego zwierzęcia?
Dużo procesuję w głowie. Wizualizuję sobie, co mam zrobić na długo zanim zacznę tworzyć. Potem często szkic (digitalowy lub analogowy) i zderzam wytwór mojej
wyobraźni z rzeczywistością. Nie mam jakiegoś konkretnego, zero-jedynkowego podejścia.
Czym dla Ciebie jest udział w projekcie ZłotyKalendarz?
Odpowiem trochę banalnie – powodem do dumy. To moja druga edycja ZłotegoKalendarza i znów mam ogromną satysfakcję oraz poczucie, że wyszło coś fajnego. Ilustrowanie nie jest częścią mojego kreatywnego bingo na co dzień, dlatego super, że przynajmniej raz na jakiś czas mogę skupić na tym całą swoją kreatywność.
Za chwilę kolejna osoba zacznie malować swoją kolejną kartę ZłotegoKalendarza. Jaką wskazówkę jej podarujesz?
Nie szukaj dopasowania w 100% ze swoim wewnętrznym zwierzakiem, bo takiego nie ma! Jeśli jeszcze nie wiesz, jakie to zwierzę – polecam psycho-test w stylu Bravo Girl. 😀
Na koniec poczarujmy! Wymyśl zaklęcie, które chciałbyś rzucić za każdym razem, kiedy jesteś w goldenowym biurze ;)
W popkulturze zaklęcia można też rzucać gestami (tak myślę, bo nie jestem ekspertem). No to dwa kciuki do góry, szeroki uśmiech i let’s goooooo!
No to lecimy i przypominamy, że wszystkie grafiki będzie można kupić w formie pięknego, ściennego ZłotegoKalendarza. Zyski ze sprzedaży co roku przeznaczamy na konto fundacji wspierającej zdrowie psychiczne dzieciaków i młodzieży.


