Na sierpniową kartę ZłotegoKalendarza wjeżdża czarny kot. I bez hamulców przemierza świat wyobraźni. Na rowerową wyprawę zaprasza nas Sara Trybulska, junior Art Directorka. Poczytajcie, o co w tym wszystkim chodzi. Ba, nawet jeździ!
Saro, co jest Twoim wewnętrznym zwierzęciem?
Moim wewnętrznym zwierzakiem jest kot.
Dla mnie koty są przede wszystkim odkrywcami, właśnie tą cechę czuję w sobie najmocniej. Jest we mnie duża ciekawość i potrzeba eksplorowania własnych ścieżek, lubię też po prostu obserwować świat. Tak jak koty bardzo cenię swoją niezależność. Nie lubię, kiedy ktoś próbuje mnie do czegoś zmusić. Najlepiej czuję się wtedy, kiedy sama mogę zdecydować, co, kiedy i jak robię. Najbardziej aktywna robię się późnym wieczorem wtedy mogę świat zdobywać! Ale też z takiej cechy dość popularnej lubię się wygrzewać na słońcu i spać.

Mój kot na ilustracji nie jest jednak taki zwykły. Nosi na sobie brokat, bo lubię wszystko, co się świeci, moja dusza na pewno jest brokatowa. Różowe okulary odzwierciedlają moje podejście do życia, staram się patrzeć na świat z optymizmem i dziecięcą ciekawością. Swoją potrzebę eksploracji i zmiany otoczenia zaspokajam wojażami na moim różowym “rowerku” bo ma tylko 20 cali w kołach dlatego nie mogę go nazywać rowerem, bo rowery są duże. Do tego nazywa się Melody Author. Zabawne jest to, że śpiewam wszędzie, gdzie się da, na przystankach, na spacerach, pływając, jeżdząc na rowerze… muzyka jest bardzo ważna w moim życiu, słucham dużo, różnorodnie i myślę, że nie było przypadku w tym, że mój rower akurat ma nazwę Melody.
Najbardziej sobą czuję się wtedy, kiedy mogę patrzeć, doświadczać, ruszać się, próbować nowych rzeczy i podążać własną ścieżką – po prostu jak kot po swojemu.
Co takiego ciekawego możemy odkryć w Twoim dziele?
Chciałabym, żeby widz poczuł jakieś ciepełko i pomyślał o tym czasie jak był dzieckiem i wszystko było dla niego ciekawe.
Jakich graficznych rozwiązań użyłaś/użyłeś przy tworzeniu?
Wersji tej ilustracji było kilka, na zwierzaka byłam zdecydowana, ale zawsze to co siedzi mi w głowie potem ma odzwierciedlenie w moim tworze, więc pierwsze wersje były bardzo nostalgiczne. Chciałam jednak jak najbardziej i najlepiej oddać swojego ducha w tej karcie. W tym roku zdecydowałam się po prostu usiąść i zacząć tworzyć, bez planowania i bez szkicu. Był to dla mnie bardzo ciekawy i odkrywczy proces.
Jaki masz sposób na obudzenie w sobie wewnętrznego zwierzęcia?
Eksploruje – pozwalam sobie gubić się, szukać nowych tras, po prostu odkrywać. Potrzebuje częstej zmiany otoczenia i lekkości w przemieszczaniu się, dlatego kocham jeździć na rowerze. Inspiruje mnie od zawsze natura i procesy w niej zachodzące, kocham być częścią tego świata i zawsze z dużą wrażliwością i wzruszeniem po prostu patrzę i słucham.
Czym dla Ciebie jest udział w projekcie ZłotyKalendarz?
Zaszczytem i wyróżnieniem, że mogę dołożyć swoją łapkę do tego projektu o tak szczytnym celu.
Za chwilę kolejna osoba zacznie malować swoją kolejną kartę ZłotegoKalendarza. Jaką wskazówkę jej podarujesz?
Zmień otoczenie, zatrzymaj się, usiądź, posłuchaj i po prostu patrz. Postaraj się dostrzec te malutkie rzeczy, które zawsze znikają w codzienności.
Na koniec poczarujmy! Wymyśl zaklęcie, które chciałabyś rzucić za każdym razem, kiedy jesteś w goldenowym biurze ;)
Jako gaduła po prostu “abracadabra” – co oznacza tworzę, gdy mówię!
===
Dziękujemy za wywiad, Saro!
Przypominamy też, że wszystkie grafiki będzie można kupić dla siebie w formie pięknego, ściennego ZłotegoKalendarza. Wszystkie zyski ze sprzedaży przeznaczamy co roku na konto fundacji wspierającej zdrowie psychiczne dzieciaków i młodzieży.























